niedziela, 29 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Dzi¶ rano do kawy przeczyta³am artyku³ gazetowy "Dziecko po szwedzku". Ju¿ pomijam kwestiê du¿ych dodatkowych pieniedzy, jakie Szwedzi dostaj± wychowuj±c dziecko i mo¿liwo¶æ pracy w mniejszym wymiarze godzin, póki dziecko chodzi do szko³y. Nie do przedszkola czy ¿³obka, ale do szko³y, masê lat. I sam sposób podej¶cia do dzieci to jest to, co bym chcia³a umieæ - to w³asnie jest TO, po prostu. To, czego mi brakowa³o i to, co chcia³abym daæ Mai. Inna sprawa, bywam wykoñczona. Sk³adam szafê, a potem przerzucamy z Mi¶k± ciuszki do niej i nie mogê byæ po prostu zmêczona i wskoczyæ do wanny. Jest jeszcze kolacja Mai, jej k±piel - i dopiero czas dla mnie. Nei mam si³y czytaæ Mai bajkê, choæ i tak jest ju¿ pora, kiedy oczka jej siê klej±, a ja marzê tylko o odpoczynku. Sama wybra³am swoj± pojedynczo¶æ i lubiê j±. Ale jak wszystko na ¶wiecie, miewa to minusy. Z niemoim nie by³o mo¿liwo¶ci stworzenia normalnej, prawdziwej rodziny - ale to siê okaza³o po d³ugim czasie. Szkoda. Przyjemnie jest mieæ przy sobie ciep³ego, m±drego, oddanego, przyjaznego mê¿czyznê. Ale "Dziecko po szwedzku" wydrukujê i na ka¿dej ¶cianie powieszê. Cudne. Dlaczego w komentarzach od razu mamy wpisy: "a u nich jest najwiêcej gwa³tów", "a u nich dzieci pal± szko³ê, jak ich na dyskotekê nie wpuszcz±"? Przecie¿ chyba ka¿dy by chcia³ byæ szanowany? Dzieci te¿. Gdyby te szanowane dzieci wyrasta³y na gwa³cicieli, to Szwecja nei da³aby sobie rady z bezprawiem i brakiem bezpieczeñstwa. A o ile wiem, s± na ¶wiecie bardziej niebezpieczne miejsca. Mo¿e chodzi o to, ¿e w Polsce wiadomo, ¿e chadzanie zau³akami po zmroku to proszenie siê o k³opoty - a oni, Szwedzi, mo¿e jednak uwa¿aj±, ¿e s± bezpieczni? Ale tak naprawdê nei wiem, czy Szwedzi chadzaj± ciemnymi zau³kami. I to po zmroku. Tyle, ¿e pierwszy raz w ¿yciu pomysla³am o tym, ¿e mog³abym wyjechaæ z Polski - do Szwecji w³a¶nie... z powodu tych szanowanych dzieci. W naszym ko¶ciele wprowadzono ¶wietny zwyczaj b³ogos³awienia dzieci przez ksiêdza podczas udzielania Komunii ¦wiêtej - dzieci przed Pierwsz± Komuni± k³ad± paluszek na usta i podchodz± razem ze starszymi. I wszystko by³o jak w bajce, ale znalaz³ siê kto¶, kto skutecznie dopomnia³ siê, ¿e dzieci albo z rodzicami, albo na koniec kolejki, dopiero za przyjmuj±cymi Komuniê. Pan Jezus bêdzie bardziej zadowolony, ¿e dzieciarniê wygnano na koniec kolejki? No, nie jestem pewna... Tato, mamy ciekawego psa. Nuli¶ka po spacerze w³adowa³a siê do wanny, ot, tak, po prostu, dla przyjemno¶ci i bez k±pieli. Przeszczê¶liwa, rozmerdana tam siedzia³a. W±cha³a myde³ka. Zrobi³y¶my jej kilka zdjêæ i wyskoczy³a. Zaczynam wieczorem pilnowaæ, by nei wpakowa³a siê w majusin± k±piel. Chyba pora zacz±æ pisaæ te¿ do Mai. Takie listy papierowe, zaadresowane... mo¿e kiedy¶ ¶miesznie bêdzie jej to przeczytaæ. Tato, to jest zdecydowanie grafomania. ¯e te¿ cz³owiek nei zd±¿y w ¿yciu porz±dnie siê przeleczyæ.
sobota, 28 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Wpad³by¶ na pomys³, ¿e je¶li szafa sosnowa stoi miêdzy dwoma innymi szafami w sklepie, to jej boki nei s± sosnowe, tylko z p³yty pil¶niowej? Stoi to w Majusi pokoju, Mai siê podoba, a ja po ca³opopo³udniowym sk³adaniu tego cholerstwa jestem nieszczê¶liwa. Bo mia³a byæ jak wszystkow domu drewniana, sosnowa najlepiej, bo jasny powiêksza przestrzeñ. A tak? Sk³ada³am szafê i w¶cieka³am siê na Majê i Nulê, ¿e mnie odrywaj±. Teraz w¶ciekam siê na siebie, ¿e siê w¶ciekam. Pomó¿ mi co¶ z tym zrobiæ, je¶li mo¿esz. Zamarzy³am dzi¶ o pieni±dzach. Du¿ych i konkretnych. Przed wypraw± po szafê zajrza³am na konto. £aaa, fabryka czekolady wyp³aci³a ³adn± roczn± premiê! No i proszê, naprawdê wystarczy zamarzyæ. Teraz proszê 100 razy tyle. ...Tato, co ja zrobiê z t± koszmarn± szaf±? Poczytam jeszcze chwilkê i idê spaæ. Dobranoc, Tatusiu.
pi±tek, 27 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Wygl±da, ¿e wszystko w porz±dku. Odetchnê³am z ulg±, choæ wynik cytologii dopiero za 2 tygodnie. Mam jeszcze zrobiæ tylko morfologiê i crp. A tak siê wystraszy³am... Maja za to dzi¶ wci±¿ wtulona - to we mnie, to w nianiê. Wieczorem bawi³a siê w dzidziusia. Usnê³a wtulona we mnie. Moja s³odka córeczka... Ju¿ nam wystarczy z³ych prze¿yæ, teraz niech ju¿ bêdzie dobrze, ciep³o, spokojnie, ¿yczliwie i rodzinnie. Niech ka¿da z nas robi, co lubi i cieszy siê ¿yciem. Tak po prostu. Dobry aryku³ w jakiej¶ babskiej gazecie w poczekalni doktora P. - Leszka Talko o rozmowie z dzieæmi. I doros³ymi, bo to samo dzia³a na doros³ych - ka¿dy w rozmowie chce byæ zrozumiany, nie zbesztany. Wiêc je¶li siê mylê s±dz±c, ¿e ludzie podnosz± sobie samopoczucie kosztem kogo¶, kto ma k³opoty - to jest to problem po prostu doradzania tam, gdzi eot zbêdne. Wystarczy naprawdê okazaæ zrozumienie - wystarczy powiedzieæ: ja te¿ w tej sytuacji nei wiedzia³abym, co robiæ/te¿ bym siê ba³a/te¿ bym cierpia³a/to musi byæ trudne. Bez doradzania - bo po fakcie ka¿dy m±dry. No, chyba ¿e jaki¶ osio³ zakompleksiony naprawdê musi wbiæ cz³owieka w ziemiê, ¿eby poczuæ siê wiêkszy... Dotar³o do mnie, ¿e mogê wybraæ - czy siê do³owaæ autokrytyk±, czy siê wzmacniaæ mi³ymi my¶lami. O sobie, o tym, co mog³oby siê zdarzyæ, czeog bym sobie ¿yczy³a. Warto przeczytaæ Katarzyny Michalak "Sekretnik". To dobra ksi±¿ka. Wracam do niej od kilku tygodni. Tato, potrzebujê ustaliæ priorytety i potrzebujê wiêcej czasu na spe³nianie swoich marzeñ, czyli robienie najwa¿niejszych rzeczy. Nula te¿ ma wspania³e pomys³y. Dlatego jest taka radosna. W³asnie postanowi³a zje¶c modem, za bardoz jej wchodzi w zêby, bo u³o¿y³a siê przytulona do mnie. Króli¶ka biega obok moich nog i przymierza siê do miziania. Zwierzêta ewidentnie czekaj± na film. Idê po kocyk, cukierki - bo banan i mandarynka to nei to samo, jak mówi mój ¿o³±dek - i w³±czê co¶. Kocham Ciê. Ps. Jak my¶le o li¶cie rzeczy, które szalenie lubiê, to ju¿ widzê, ¿e potrzebujê czasu. Tak oko³o trzech wcieleñ w tym jednym... Maja na pierwszym miejscu. To cud, ¿e jest. A dzi¶ urodzi³a siê Laura. Córka Krzysia i Ninki. Jestem po raz kolejny cioci±.
czwartek, 26 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Dzi¶ by³ piêkny, s³oneczny, mro¼ny dzieñ. Pojecha³y¶my na dzia³kê, na spacer. Nulka zapomnia³a te¿, ¿e siê przychodzi na komendê "do mnie". Bo zobaczyla czarn± labradorkê... Wariatka. Swiat sk³±da siê z samych mi³ych ludzi, których mi³o widzieæ i samych fajnych psów,z którymi nalezy siê zaprzyja¼niæ za wszelk± cenê, bo a nu¿ straci siê bezpowrotnie okazjê na tê przyja¼ñ, a nade wszystko zabawê. Jest wulkanem rado¶ci. Nie wiem, czy to okie³znywaæ, czy siê uczyæ. Bo ja ostatnimi dniami nie za bardzo siebie w ogólê lubiê. Krzyczê, z³oszczê siê i bojê jak cholera. Usi³ujê z Misi± rozmawiaæ ile wlezie, ale nie mam za du¿o cierpliwo¶ci. Jutro pod wieczór idê do lekarza. Po prostu siê bojê. Ale szukam przyjemno¶ci i jakiegokolwiek odprê¿enia. Rozmawia³am z Jol±, czêsto pracuje czêsto z lud¼mi, których rodzice umarli bardzo wcze¶nie. Jest wyrozumia³a i tak bardzo rzadko spotyka siê cz³owieka, który nie poprawia sobie nastroju czyim¶ kosztem. Okropne. Nawet pomoc teraz czêsto wygl±da tak, jakby przy okazji cz³owiek chcia³ podkre¶liæ w³asn± przewagê. I szczê¶ciem s± osoby, które nigdy tego nei robi±. Ty, Tato. Niania. Obecna Jola. Szef. Ca³e szczê¶cie, ¿e s±. Swiat staje siê lepszy. Ale ka¿dy ma w sobie jaki¶ kawa³eczek czystego dobra. Dzi¶ ogl±dam piêkne wystroje prowansalskie domów. I wziê³am siê za malowanie pude³ek, butelek i pó³ki. To pod wp³ywem zamówienia. Zaniedba³am ten kawa³ek ¿ycia. I zielnik te¿. Taki z wzorami chemicznymi... tak, jak lubiê. Idê, Tato, mam ostatnio zapotrzebowanie na filmy. Nula szaleje po wersalce z rado¶ci, a Króli¶ka przychodzi siê poprzytulaæ. I jest spokojnie i cicho, i domowo. Ze ¶pi±c± Misiulk± za ¶cian±. Kocham Ciê, Tato. Dziêkujê...
wtorek, 24 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Mokro na dworze. Podesch³o pod wieczór, przerywaj±c zabawê lalami namówi³am Majê na spacer z Nulk±. D³ugo namawia³am. Uda³o siê, ale uzna³a, ¿e skoro ona rezygnuje z zabawy ze mn± teraz dla spaceru, to po powrocie pobawiê siê z ni± znowu. W dom, lalami. Twarda negocjatorka. Zgodzi³am siê. ...Ale skoro na spacerze powiedzia³a, ¿e uwielbia spacerowaæ wieczorem i ¿e przecie¿ ¿artowa³a jak siê broni³a - to czy ja siê nie wpu¶ci³am w maliny? Mam takie delikatne wra¿enie... Nulisia jest typowym dzieciakiem. Du¿y, silny pies biegn±cy szczê¶liwy od ka³u¿y do ka³u¿y... chlupota³a jak koñ. I merda³a. Zadowolona z siebie i ka³u¿. Wszystkich mijanych. Potem usi³owa³am j± prowadziæ ¶ci±gniêt± na smyczy. Masakra, zapomnia³a i by³o ciê¿ko. Mia³am wra¿enie, ¿e nei rozumie, o co mi chodzi. Jakie¶ trzy tygodnie przerwy spaceru na smyczy... Za to na nikogo nei skaka³a. Podbiega³a, ale nie skaka³a. Sukces. Tato, rozmawia³am dzi¶ z panem Zenkiem. Wie pani, tak naprawdê ja tego raka mam w dupie. No, wiem, ¿e jest, ¿e nie wiadomo jak to siê skoñczy - ale nei zamierzam siê nim przejmowaæ. I ¿e patrzy³ sobie w niebieskie niebo tak jak dzi¶ i my¶la³, ¿e zawsze bêdzie zdrowy. I silny. A chemia, proszê pani, to szmatê z cz³owieka robi. Nawet bym siê nei spodziewa³, ¿e a¿ tak. Tyle spokoju, si³y i godno¶ci rzadko siê spotyka jak u pana Zenka. Z³omiarza. Czy nie robi siê tak, Tato, ¿e nowotwory staj± siê teraz epidemi±? Jak teraz zadbaæ o ziemiê, skoro wype³nia j± chemia? Tato, du¿o tego. Jeszcze za dobrze nie umiemy tego leczyæ. Ciekawe, w co pójdzie ¶wiat? W modyfikacjê genetyczn±, transplantologiê czy cudowny lek na z³e komórki? Mo¿e nasze dzieci czy wnuki bêd± bogaciæ siê prowadz±æ gospodarstwa ekologiczne na ma³± skalê? Z zadbaniem o zwierzêta jak o ¿ywe stworzenia... Warto by by³o. Kocham Ciê. Dziêkujê.
poniedzia³ek, 23 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Przynajmniej jest weso³o. To kolejny antybiotyk, który mnie nie lubi. Dwie godziny po spo¿yciu wywleka mój ¿o³±dek i prze¶wietla na wylot. I z durnego powodu jutro nie pojadê do pracy, bo nie mam zapewnionego komfortu w autobusie intymnej blisko¶ci toalety. Kompletnie sam na sam. Brawo. Uzna³am, ¿e jestem bezsensown± matk±, bo prawie ca³y dzieñ unika³am zabawy. Po czym policzy³am - po³owa bajki rano - wspólnie, z przerw± na sma¿enie nale¶ników na ¶niadanie. Potem razem ko¶ció³, cmentarz - Dzieñ Dziadka, Tato - i pizzeria. Znaczy siê, niedzielny obiad. Jutro co¶ ugotujê. Potem chwilê razem siê pobawi³y¶my. Potem chwilê razem piek³y¶my bu³ki i rogaliki z d¿emem, choc Maja w tym czasie bardziej siê bawi³a ni¿ mi pomaga³a. Du¿o gadania. W zasadzie z przerw± na moje telefoniczne rozmowy. Wieczorem Maja rozanieli³a mnie tekstem, ¿e jestem najlepsz± i najfajniejsz± mam± w mie¶cie i na ¶wiecie. Idê spaæ. Dziêkujê... Oby tak czu³a naprawdê... Oby by³a zdrowa i szczê¶liwa.
sobota, 21 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Kupi³am dzi¶ dwa ciep³e, miêciusie koce. Ciemnobr±zowy i bia³y. Wyprzeda¿ w jysku. Po czym rozebra³y¶my choinkê, pociê³am j± sekatorem, za³atwi³am pranie, sprz±tanie i martwiê siê, ¿e Majê ³apie katar. Nie wskoczê wiêc pod cieplusi koc, bo ani nei mam godziwej lektury, ani nei mam jak napiæ siê grzanego wina przez ten antybiotyk, ani nei mam potrzeby siê przykrywaæ, bo mi gor±co. Niemniej spe³ni³am wczorajsze marzenie o przykryciu siê miêciusim kocem. I pot³uk³am mój krem pod oczy. I wyda³am masê pieniêdzy na koszyki wiklinowe. I Urz±d Miasta mnie wnerwia, wzywa mnie, bo nei zdo³a³ mi dostarczyæ pisma o czym¶. I przeczyta³am dzis zwierzenie dziewczyny na forum, która nei wie, jak upomnieæ milionowy raz swojego ukochanego, ¿eby nei roznosi³ po domu swoich ciuchów, bo ona ma problemy, ¿eby trafiæ na te do prania. I ¿eby sie nei pok³óciæ. A ju¿, ju¿ przez to, ¿e czas jest lekarzem, zwi±zek wyda³ mi siê czaruj±cymi chwilami pe³nymi ognistego seksu. Brawo. Grunt to zafundowaæ sobie sklerozê i faceta, który bêdzie sia³ swoje ¶mieci. A tak? Dzi¶ w sklepie by³a kobieta i mê¿czyzna. Ona ogl±da³a koce, on sta³ znudzony. Ona wyrazi³a zastanowienie nad zakupem, on odrzek³ - a po co ci? I poszli. Mo¿e rzeczywi¶cie jej nei by³ potrzebny? A ja wziê³am co chcia³am, ¿aden facet mi nei jêcza³, co zrobiê z sze¶cioma koszykami z wikliny i trzema kocami. Siedmioma koszykami. I nikomu nie trzeba by³o t³umaczyæ, ¿e kosze wpasujê w trzy pó³ki, jeden koc nadaje siê na podszewkê do czegob±d¼, drugi jako zas³ona w drzwi, a trzeci jako koc. I nikt mi siê jawnie w czo³o nei puka³. Ani nie wyrzuca³, jak niemój, ¿e odbieram dzieciom od ust. Te koszyki i koce. Nie, no ja nie twierdzê, ¿e ¿ycie w pojedynkê jest ³atwe, proste i przyjemne. Jest... trochê ³atwiejsze, prostsze i czadowo przyjemne :) Tato, to tylko dlatego, ¿e mê¿czyzn zabrak³o. Serio. No, dobrze. Nie zabrak³o, ale nie mam czasu ani wra¿enia wolno¶ci. No, i odwagi. Kocham Ciê, Tato. Tak sobie my¶lê, ¿e Ty mnie te¿. Dziêki.
Cze¶æ, Tato! Za ma³o robiê, za du¿o siê denerwujê, za bardzo potrzebujê pomocy i za bardzo siê rozpraszam. Tato, wczoraj Majusia trafi³a do niani te¿ po po³udniu, bo poczu³am pal±c± potrzebê zobaczenia jakiego¶ lekarza. Lekarza sobie upolowa³am w szpitalu, po ponad sze¶ciu latach pamiêta³ mój brzuch i pamiêta³ Ciebie. Ale to na tzw. konsultacji, wcze¶niej jak siê u¶miechaæ do lekarzy i pielêgniarek w pogotowiu, te¿ siê u¶miechaj± jak do cz³owieka. Przetestowa³am ka¿dego i naprawdê ka¿dy odpowiedzia³. Nie da³am siê zatrzymac na oddziale, co podpisa³am - no, no, potrafi± robiæ wra¿enie, jak zawsze - po czym dosta³am receptê i jem antybiotyk. Przetrzymywanie chorób czasem nei jest rozs±dne, mog³am spokojnie zacz±æ parê dni wcze¶niej. Tato, jak jestem w szpitalu, to czujê siê, jakby¶ sta³ przy mnie. I ten zapach szpitala - têskniê do Ciebie i raczej staram sie nei rozp³akaæ. Chyba mam czas roztkliwiania siê nad sob±. Os³ab³am. Zamarzy³ mi siê ostatnio ciep³y, miêkki koc, w który mog³abym siê zawin±æ, ksi±¿ka i stolik na co¶ gor±cego do picia. I cisza. Czy to ma byæ tak ju¿ zawsze, ¿e ciep³o i przytulenie da mi Maja - czy to w ogóle m±dre z mojej strony, ¿e gdy przychodzi pora na jej spanie, a Maja marudzi, zwleka i wpada na ró¿ne pomys³y, np. przytulanie - to ja mówiê, ¿e ca³y dzieñ na to mamy? Przecie¿ nied³ugo nie bêdzie chcia³a siê przytulaæ. A mo¿e bêdzie chcia³a? O, jeszcz eNula lubi siê przytulaæ. Dobrze, ¿e jest taka du¿a. Ale mo¿e lepiej darowaæ sobie k±piel i internet i i¶æ siê potuliæ do dziecka - pomimo pó¼nej pory i konieczno¶ci jej zasypiania wcze¶niej ni¿ pó¼niej, bo na tym polega dbanie o dziecko? Bez sensu. To mnie czasem po prostu trzeba czasu dla siebie. Przyjdzie czas, ¿e Maja bêdzie mocniejsza. I choæ nei bêdê chcia³a jej obci±¿aæ sob±, to bêdê czeka³a na ni±... to jak z tym tuleniem? wytrzymaæ i tuliæ siê do Mai, Nuli¶ki i koca? czy nie wytrzymaæ? Zawsze, ale to zawsze mamy wybór. Tato, kiedy ja ostatnio mia³am do czynienia z kim¶ silniejszym ode mnie, kto mnie tuli³? Jak ¿y³e¶, mog³am jeszcze byæ dzieckiem. A teraz? Teraz ja jestem doros³a. I co, do cholery, zrobiæ ze zdjeciami pó³nagiego faceta, jakie dosta³am na skrzynkê?!
niedziela, 15 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Moja bia³a, ciep³a kurteczka w pralce, mam nadziejê, odwirowana - a ja nie mam mocy co¶ z tym faktem zrobiæ. W zasadzie ¿ycie w koñcu siê skoñczy. Ksi±dz dzi¶ usi³owa³ rozwiaæ mi rado¶æ z u¿ywania, cytuj±c Bibliê - ¿e nasze cia³o nei nale¿y do nas ku rozpu¶cie ale nalezy do Boga. Ja siê z tym zasadniczo zgadzam, ale czy Bóg nei jest równie¿ rado¶ci± ¿ycia? A czy rado¶ci± ¿ycia - malutk±, bo malutk±, ale jednak - nei jest czekolada, lampka ulubionego wina czy takie tam? "Takie tam" te¿. No, wiem, warunki tu s± potrzebne, mi³o¶æ i w ogóle... A zreszt±, ja siê i tak na tym nei znam. Mo¿e siê poznaæ? Podoba mi siê opcja, by zakoñczyæ ¿ywot z cia³em jak najbardziej zu¿ytym, czekolad± w d³oni i okrzykiem "ale jazda!" (kr±¿y³ taki pps po sieci swego czasu). No, trudno, u¶miechniêci ludzie poprawiaj± ¶wiat. Cierpi±cy - tak bez przekonania i w smutku czy z³o¶ci - zgry¼liwiej± z czasem i psuj± najlepsze. To w koñcu kto szerzy Królestwo Bo¿e? Zaraz mi wyjdzie, ¿e Królestwo Bo¿e szerzy sie czekolad± i lampk± dobrego wina. Ale i tak nie pójdê do suszarni wyci±gaæ kurtkê z pralki i wieszaæ w cieple. Trudno. Albo zmarznê id±c do pracy, albo siê przelecê, jakkolwiek by to nie zabrzmia³o, albo ubiorê sweterek. Niania za parê dni ma okr±g³e urodziny. Mam kilka pomys³ów i nie wiem, co robiæ. Pomy¶lê o tym jutro. Pa, Tato! Kocham Ciê.
¶roda, 11 stycznia 2012
Cze¶æ, Tato! Jak mi poluzowaæ gorsecik, to ca³kiem fajne rzeczy widaæ. By³ co prawda czas, gdy gorsecik zrzuci³am - i to by³ najbardziej twórczy, przyjemny i radosny czas w moim ¿yciu - ale chwilowo za wiele mam lêku, by siê tak nieskrêpowanie nei krêpowaæ. Choæ gdy odrzucam wszelkie moje durne obawy, to naprawdê weso³o siê ¶miejê, Maja bawi siê na ca³ego, mówi, co czuje, ja umiem pytaæ j± o to, co wa¿ne i mówiæ to co wa¿ne, a to bardzo wa¿ne! - i z kolan mi nei schodzi. Wczorajsze spotkanie z pani± Teresk± przetrawi³am. Omal uwierzy³am, ¿e mam przed oczami najprawdziwsz±, pierwsz± spotkan± w ¿yciu swatkê. O raju... Mo¿e i mia³am, kto wie. Przetrawia³am spotkanie, bo nie wiem, czy aby moja mi³a Renia ze swoimi rodzicami jednak czego¶ sympatycznego nei wymy¶lili i nei uznali, ¿e t± drog± dowiedz± siê czego¶, co mo¿e mi bêd± mogli zarzuciæ. W zwi±zku z przegran± w s±dzie spraw± o podzia³ czê¶ci wspólnych tego domu. Zarzuciæ, jak w³±czenie do sprawy ich wyroku rozwodowego. Tato, nigdy by¶ nie zapyta³, sk±d ludziom przychodz± takie pomys³y do g³ów - i ja cieszê siê, ¿e te¿ nei pytam, tylko ¶miejê siê z podziwem. G³upota jednak budzi mój podziw. Mnie by by³o szkoda czasu i at³asu. Dajmy temu spokój. Ja w ka¿dym razie wyswataæ siê nei dam, nie ze mna te numery. Po godzinie rozmowy pani Tereska uzna³a, ¿e jeszcze kiedy¶ kogo¶ spotkam. Bardzo mi³e, choæ i teraz spotykam co dzieñ. Jakby coraz czê¶ciej, coraz chêtniej i coraz bardziej otwarcie, choæ szko³a mamusi jeszcze robi swoje i uroczo zrywam konktakty jak siê ledwo rozwin±. Stare mam w powa¿aniu i tak ³atwo nei zrywam, na szczê¶cie. I objawiane mi s± plotki s±siedzkie. Kurczê, to jak inicjacja tubylcza. W ka¿dym razie "poznawanie kogo¶" w sensie seksu ma co¶ wspólnego z naszym wewnêtrznym nastawieniem, jako¶ ludzie to podprogowo odbieraj± i korzystaj± z okazji albo nie. Ja jestem w tej kwestii jednym z moich kaktusów. To ca³e pok³ady strachu, którym kierowaæ siê w ¿yciu nie nale¿y, ale ja potrzebujê czasu dla siebie i Mai, wiêc ten strach przy okazji daje mi azyl bezpieczeñstwa. Za wa¿na rzecz siê dzieje, ¿eby mi siê jaki¶ ch³op pl±ta³ po ¿yciorysie teraz. Dojrzewam, wyrzucaj±c wszelkie ciê¿ary z lubo¶ci± d¼wigane dotychczas przez ¿ycie. Dojrzewam te¿ do Mai. No, dobrze, do siebie te¿. A¿ siê prosi³o, choæ co¶ mi siê buntuje w ¶rodku na to stwierdzenie. Ale jak sie buntuje, to mo¿e co¶ w tym byæ jednak, wiêc niech juz to s³owo napisane zostanie. Za du¿o siê jednak rozbieram ostatnio pisz±c do Ciebie. No, widzisz, gdyby¶ nei umar³, mog³abym mówiæ, a Ty by¶ rozumia³ i ju¿. A tak? Wy³azi ze mnie ekshibicjonistka. Fuj. No, dobrze, wiem, ¿e wiesz, co s±dzê o kontaktach z duchami i raczej nei ma powodów, by¶ chcia³ mi dokuczyæ. Mamusia to co innego... U¶ciski, Tato. Twoja nieodrodna, o dziwo, ekshibicjonistka z wisielczym humorem.
|
|